Razem: 0,00 zł
Co się dzieje z cenami RAM na koniec 2025?
Na koniec 2025 roku pamięć RAM kosztuje tyle, że wiele osób łapie się za głowę i odkłada modernizację komputera „na później”. W ciągu kilku miesięcy typowe zestawy DDR4 i DDR5 podrożały nawet dwukrotnie, a analitycy ostrzegają, że to dopiero początek dłuższego trendu. Ceny pamięci RAM rzeczywiście szaleją – i nie, to nie jest chwilowy kaprys rynku, tylko efekt większej rewolucji w świecie AI i centrów danych. Zastanawiasz się, czy czekać z zakupem do 2026 roku, czy brać, póki jeszcze jest co kupić?
- Dlaczego RAM tak zdrożał? AI
- Producenci przykręcają kurek - ograniczenia w liczbie pamięci na rynku
- Czy warto czekać z zakupem RAM do 2026 roku?
Dlaczego RAM tak zdrożał? AI
Sprawa jest dość prosta: sztuczna inteligencja i centra danych wysysają z rynku praktycznie każdą kość pamięci DRAM.
Z zebranych analiz i wypowiedzi producentów wynika, że dzieje się jednocześnie kilka rzeczy:
- giganci technologiczni ładują setki miliardów dolarów w infrastrukturę AI – a każdy serwer i każdy akcelerator AI potrzebuje ogromnych ilości RAM i HBM,
- producenci przestawiają linie produkcyjne na HBM, DDR5 serwerowe i zaawansowane NAND, bo tam marże są najwyższe,
- klasyczne układy DDR4 i „zwykłe” DDR5 schodzą na dalszy plan – ich podaż spada, a ceny rosną.
Na pierwszy rzut oka brzmi to jak odległy problem „wielkich graczy”, ale skutki widzisz w koszyku w sklepie:
- popularny zestaw 32 GB DDR5 6000, który jeszcze niedawno kosztował okolice 450-500 zł, dziś potrafi wyceniać się na 1500-1700 zł
- zestawy 64 GB DDR4, które były „tanim upgradem do pracy”, osiągają poziomy cenowe, przy których wiele osób po prostu rezygnuje z modernizacji.
Branżowe źródła mówią wprost, że to początek trendu zwyżkowego, a nie jego koniec. Zapasy tańszej pamięci, które sklepy miały na magazynach, topnieją, a nowe dostawy są już liczone w dużo wyższych stawkach. Może nawet nie trendu wzwyżkowego, bo trudno nazwać wzwyżką wystrzelenie w kosmos cen z 500 do 1500 zł. Jednak użytkownicy powinni być świadomi, że nie jest to kaprys sklepów.
Producenci przykręcają kurek - ograniczenia w liczbie pamięci na rynku
Drugi element układanki to polityka samych producentów pamięci. Po kilku latach ostrej wojny cenowej, gdy DDR-y były wręcz śmiesznie tanie, fabryki zostały zasypane nadwyżkami, a marże praktycznie wyparowały. Teraz widzimy zwrot o 180 stopni.
Dla nas, dla użytkowników, oznacza to, że:
- podaż DRAM jest sztucznie ograniczana,
- linie produkcyjne są modernizowane pod HBM i droższe segmenty,
- producenci wolą sprzedać mniej, ale drożej – zamiast zalać rynek tanim RAM-em.
W wypowiedziach analityków przewija się jeden motyw: firmy celowo ograniczają moce produkcyjne, żeby wyrównać ceny.
Tyle że to „wyrównanie” oznacza ciągłe podwyżki, które już w 3–4 kwartale 2025 roku sięgają 20–30% względem cen z września, a w ujęciu rok do roku mówimy nawet o wzrostach rzędu 50–100% w zależności od generacji.
Do tego dochodzi „selektywny przydział dostaw”:
- największe podmioty z segmentu Big Tech i hyperscalerów mają pierwszeństwo i gwarantowane kontrakty,
- mniejsi producenci modułów i rynek konsumencki dostają to, co zostanie – po wyższej cenie.
Krótko mówiąc: kto kupuje w miliardach, ten dyktuje warunki. „Zwykły” użytkownik PC jest na końcu kolejki.
Czy warto czekać z zakupem RAM do 2026 roku?
To jest pytanie, które słyszymy najczęściej: „poczekać, może stanieje?”. Tylko, że to jest też pytanie, które każdy zadaje sobie tak długo, jak nie zdecyduje się na zakup sprzętu. Niestety, z aktualnych prognoz i komentarzy wynika coś odwrotnego, niż moglibyśmy zakładać - zaraz potanieje. Nie:
- analitycy mówią o co najmniej kilkuletnim trendzie wzrostowym na rynku DRAM i pamięci flash,
- rosnący apetyt AI na RAM, HBM, GDDR i LPDDR dopiero się rozpędza,
- producenci już dziś meldowali, że cała produkcja DRAM na kolejne lata jest „zabukowana” dla największych klientów.
W praktyce oznacza to bardzo przyziemną rzecz:
- jeśli RAM jest Ci potrzebny do pracy, montażu video, wirtualizacji czy lokalnych projektów AI – czekanie na 2026 (chociaż to za chwilę) może być przepisem na to, że zapłacisz tyle samo albo więcej, tylko później, a przez cały ten czas będziesz się frustrować ograniczeniami sprzętowymi,
- jeśli myślisz o „przyjemnym” upgradem z 32 na 64 GB w komputerze do gier, możesz jeszcze obserwować sytuację – ale bardziej z nastawieniem „kupuję, gdy trafię dobrą okazję”, niż z wiarą, że rynek nagle wróci do cen z 2024 roku.
W tle jest też drugi wniosek, który niczym mantra krąży już po grupach FB wsparcia dla "składających komputer" – tanio już było – a końcówka 2025 roku prawdopodobnie zapisze się w pamięci (nomen omen) jako moment, w którym RAM przestał być „tanio dodawanym” upgradem i stał się jednym z głównych kosztów całej platformy.
Jeśli działasz teraz nad modernizacją komputera albo stacji roboczej, warto podejść do tematu pragmatycznie: policzyć, ile pamięci realnie potrzebujesz, poszukać „sweet spotu” pojemności i taktowania, unikać przepłacania za świecidełka i brać, póki jeszcze są sensowne zestawy na magazynach. A potem cóż, pozostało nam tylko trzymać kciuki, żeby ta pamięciowa „hossa” nie pobiła długością słynnej bańki na kartach graficznych.
